Mikołaj zagwizdał i renifery ruszyły z kopyta. Najpierw skręciły w lewo, koło piekarni, z której wylatywał zapach świeżych pierników. Potem w prawo, obok domu, w którym ktoś głośno śpiewał kolędy. Rudolf tak się zasłuchał, że zamiast w lewo skręcił znowu w prawo.