– Brawo! – zaśmiał się Mikołaj. Pomachał kotu lewą ręką, elfom prawą, i paczka wróciła do worka. Na koniec zerknął jeszcze w lewo i w prawo, czy nic więcej nie zginęło. Sanie odleciały, a pod każdą choinką na świecie zrobiło się trochę jaśniej.